Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 lutego 2017

Milczenie (2016) reż. Martin Scorsese

I pray but I am lost. Am I just praying to silence?

Martin Scorsese to postać nie dająca się zaszufladkować. Z jednej strony piewca hedonizmu, co udowodnił choćby nie tak dawno przy okazji niezbyt cenionego przeze mnie Wilka z Wall Street, z drugiej zaś uduchowiony katolik, który w przeszłości poważnie myślał o kapłaństwie. O jego planach ekranizacji powieści Shusaku Endo mówiło się już od dawna, a sam reżyser określał projekt jako wyjątkowy i  najbardziej osobisty w jego życiu. Z powodu narastających w międzyczasie problemów wokół realizacji, główna obsada wycofała się (pierwotnie mieli to być Daniel Day Lewis i Benicio Del Toro). Wszystko wskazywało na to, że Milczenie jednak nie ujrzy światła dziennego. A jednak Scorsese okazał się być na tyle zdeterminowany, że nie złożył broni i nawiązał współpracę z Andrew Garfieldem i Adamem Driverem. Efekty możemy od kilku dni podziwiać na ekranach polskich kin.

niedziela, 3 lipca 2016

Warcraft: Początek (2016) reż. Duncan Jones

War is not the only option
Marka Warcraft zajmuje szczególne miejsce w moim sercu. Wcale nie dzięki osławionemu World of Warcraft, a serii strategii, w które namiętnie zagrywałem się jako nastolatek. Mimo że wykreowane przez Blizzard uniwersum jest właściwie bardziej cukierkową kalką Warhammera, to broni się  ciekawie napisanymi postaciami i sporą dawką autoironii. W rękach zdolnego twórcy dawało to nadzieje na godne filmowe rozwinięcie i pierwsze porządne fantasy w kinie od czasów trylogii "Władcy Pierścieni".
 
Niestety już po pierwszy zwiastunach mój entuzjazm opadł, a oczekiwania względem tego filmu spadły do minimum. Ostatnią nadzieją była osoba reżysera - Duncan Jones, syn Davida Bowie'ego, człowiek odpowiedzialny za świetny "Moon" i przy okazji fan gier spod znaku Warcraft. Zdawałem sobie jednak sprawę, że w przypadku tego typu blockbustera, reżyser może stać się tylko wyrobnikiem w rękach producentów. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy w trailerach to przesyt CGI z aktorami sprawiającymi wrażenie doklejonych do całości. Po seansie okazało się, że jest to najmniejszy problem filmu.

środa, 16 marca 2016

Oglądamy filmy wyreżyserowane przez Bernardo Bertolucciego - podsumowanie wyzwania filmowego


Dziś, dokładnie w dzień 76. urodzin reżysera Bernardo Bertolucciego mija termin wyzwania filmowego - którego się niedawno podjąłem - zorganizowanego przez Patryka Karwowskiego, autora blogu Po napisach. Niestety nie udało mi się obejrzeć wszystkich filmów artysty, ale zdążyłem się zapoznać z reprezentantami poszczególnych okresów jego twórczości i wyrobić sobie zdanie na jego temat. 

Wyzwanie to było dla mnie o tyle trudne, że światopoglądowo zupełnie nie po drodze mi jest z Bertoluccim będącym zadeklarowanym komunistą i jawnym piewcą socjalistycznych idei. Dlatego tym bardziej postanowiłem się z tą twórczością skonfrontować, wszak warto poszerzać horyzonty. W rezultacie było o wiele lepiej niż sądziłem! Przekonałem się, że Bertolucci faktycznie jest wielkim artystą, który niestety zbyt często ulegał ideologowi. Poniżej zestawienie filmów, które widziałem w kolejności oglądania.


sobota, 27 lutego 2016

Mad Max: Na Drodze Gniewu (2015) reż. George Miller

Oh, what a day... what a lovely day!

To niesamowite, że siedemdziesięcioletni reżyser - George Miller, razem ze swoją żoną Margaret Sixel- montażystką i  odpowiedzialnym za zdjęcia 73-letnim Johnem Seale'em potrafili stworzyć najbardziej intensywne widowisko, jakie miałem przyjemność oglądać na ekranie. Ten film to bez wątpienia rewolucja. Ciągły ruch, niekończące się pościgi, strzelaniny, walki i wszystko, czego możemy oczekiwać od porządnego kina akcji. Nowy "Mad Max" jest przepełniony energią i aż kipi od adrenaliny od pierwszego do ostatniego ujęcia. Jestem pełen podziwu, ile pracy włożono w te produkcję, bo pod względem technicznym jest to prawdziwa perełka zawstydzająca młode pokolenie filmowców.

środa, 24 lutego 2016

Oscarowy Rzut Okiem - Spotlight i Big Short

Rozdanie Oscarów tuż tuż, a mi udało się na łamach tego bloga zrecenzować tylko jeden film z nominowanych w kategorii Najlepszy film. Dlatego z braku czasu postanowiłem rozprawić się z resztą, w postaci krótszych opinii. Dziś publikuję minirecenzje "Spotlight" i "Big Short".



poniedziałek, 15 lutego 2016

Deadpool (2016) reż. Tim Miller [recenzja +18]

You're probably thinking "This is a superhero movie, but that guy in the suit just turned that other guy into a fucking kebab." Surprise, this is a different kind of superhero story. 


 Deadpool. Postać, która zdążyła już obrosnąć kultem oraz idealny przykład antybohatera. Prawdziwy powiew świeżości w dość nadętym i patetycznym światku superheroes. Fani długo czekali na godny film dotyczący Wade'a Wilsona, a całkowicie nieudane wprowadzenie  tej postaci w "X-Men Geneza: Wolverine" mocno ostudził ich zapał. Swoją drogą ciekawe kto wpadł na genialny pomysł, żeby postaci, której znakiem firmowym są gadulstwo i cięte teksty zaszywać usta i robić z niego bezmyślną maszynę do zabijania?  Kiedy wydawało się, że nic godnego w tym temacie już nie powstanie, okazało się, że  grupka zapaleńców z Timem Millerem i Ryanem Reynoldsem na czele nie dała za wygraną. W końcu po wielu latach zmagań udało się zrealizować film w 100% odzwierciedlający postać głównego bohatera. Jak wypadł? Przekonująco, ale najlepiej opowie o tym sam zainteresowany...

Nareszcie! Myślałem, że już nigdy nie skończy pierdolić. Koleś chyba myśli, że zna się na kinie, ale nie wyprowadzajmy go na razie z błędu, dobra? Mam dobre serce. Jeśli jeszcze się nie zorientowaliście, jestem Pool, Dead Pool. Chcecie się dowiedzieć czegoś o moim filmie? Proszę bardzo - jest zajebisty. A wiecie dlaczego? Bo jest o mnie!

sobota, 13 lutego 2016

Zjawa (2015) reż. Alejandro González Iñárritu

I ain't afraid to die anymore. I'd done it already. 
Każdy szanujący się miłośnik kina twierdzi, że Oscary to nagroda nic nie warta, zeszła na psy i w ogóle nie warto się nimi interesować. Jednocześnie ten sam miłośnik regularnie, co roku zarywa nockę oglądając galę wręczenia złotych ludzików, żeby następnego dnia znów wieszać psy na wyborach akademii.
Cóż, sam mimo świadomości, że mało dobrych  produkcji zostaje docenionych, staram się przed rozdaniem obejrzeć wszystkie nominowane filmy, przynajmniej w tych najważniejszych kategoriach. Filmowa gorączka na początku każdego roku jest po prostu większa.

Czemu o tym piszę? Dlatego, że mam zamiar rozpocząć tym wpisem cykl tekstów na temat filmów nominowanych w głównej kategorii. Na pierwszy ogień idzie chyba najgłośniejszy z tych obrazów. Film, po którym DiCaprio tak bardzo liczy na statuetkę, że dla niej wdał się w walkę z niedźwiedziem, przeczołgał się półżywy kilkaset kilometrów oraz poświęcił swój wegetarianizm.

piątek, 29 stycznia 2016

Ostatnie Tango w Paryżu (1972) reż. Bernardo Bertolucci

Go, get the butter.

Podjąłem się wyzwania filmowego zorganizowanego przez blog Po napisach. Polega ono na obejrzeniu i podsumowaniu wszystkich filmów Bernardo Bertolucciego do 16.03.2016 r. czyli dnia urodzin reżysera. Będę tu na bieżąco relacjonował postępy w wyzwaniu i  dzielił się wrażeniami na temat poszczególnych dzieł. Na pierwszy ogień idzie chyba jeden z najbardziej kontrowersyjnych obrazów wszech czasów - słynne "Ostatnie Tango w Paryżu". Tekst może zawierać spoilery.

poniedziałek, 25 stycznia 2016

Pitbull. Nowe porządki (2016) reż. Partryk Vega

Będzie zabójstwo. I ja w nim będę brał udział. 
A mówię ci to tylko dlatego, że mi tego nie udowodnisz.
 
"Pitbull. Nowe porządki" to kino skazane na sukces komercyjny. Ma wszystko, czego masowa publiczność potrzebuje. Wulgarny humor, przemoc, strzelaniny, wybuchy, twardych gości w typie macho i gorące kobiety. Brakuje tylko spójności. Szkoda mi też, że to już nie jest ten groźny Pitbull, którego pamiętam sprzed lat. Patryk Vega wykastrował swojego psa.

niedziela, 17 stycznia 2016

Nienawistna Ósemka (2015) reż. Quentin Tarantino


One of them fellas is not what he says he is...

Quentin Tarantino - popularyzator kinowego postmodernizmu nakręcił kolejny film. Można jego twórczość kochać, można nienawidzić, ale znać zwyczajnie wypada. Jeden z moich ulubionych twórców kina. "Pulp Fiction" to dla mnie arcydzieło, a Quentin właściwie nigdy wyraźnie mnie nie zawiódł. Wyraźnie, bo po jego poprzednim "Django" miałem delikatnie wrażenie, że mistrz pomału się wypala. Czy "Nienawistna Ósemka" rozwiała te obawy? Nie do końca.
Tarantino po sporym rozmachu poprzednich obrazów, postanowił wrócić po latach do bardziej skromnej formy. Jego najnowszy film, podobnie jak rewelacyjny debiut "Wściekłe Psy" to kameralna, żeby nie powiedzieć teatralna, oparta przede wszystkim na dialogach opowieść, rozgrywająca się w większości w jednym pomieszczeniu. Teoretycznie świetny pomysł, bo długie dialogi zaraz obok groteskowych scen przemocy to znak rozpoznawczy reżysera. Postanowił po raz kolejny wziąć na warsztat spaghetti western i zabawić się jego konwencją.

niedziela, 13 grudnia 2015

Krampus. Duch Świąt (2015) reż. Michael Dougherty

It's Christmas. Nothing bad is going to happen on Christmas! 


Spragniony czegoś lekkiego w bożonarodzeniowym klimacie, a jednocześnie rozczarowany ostatnim seansem  "Listów do M.2", postanowiłem dać szansę kolejnej, tegorocznej, sezonowej produkcji. Wybór padł na film "Krampus. Duch Świąt", co może wydawać się dziwne, gdyż obraz ten promowany jest jako horror, a te zazwyczaj niewiele mają w sobie relaksującej, świątecznej atmosfery. Wystarczyło jednak, że obejrzałem zwiastun, po którym wywnioskowałem, że to właściwie zakamuflowana komedia. Faktycznie, czystej grozy tu jak na lekarstwo, co w tym przypadku wcale nie jest wadą, a wręcz przeciwnie. Twórcy bawią się konwencją kina familijnego i mrocznej baśni, doprawiając to szczyptą grozy. Powiedziałbym, że w filmie jest coś z wczesnego Tima Burtona, ale najbardziej na myśl przywodzi mi "Gremliny". Tak, "Krampus" zdecydowanie celuje w estetykę kina lat 90. i głównie za to go polubiłem.

czwartek, 10 grudnia 2015

Listy do M. 2 (2015) reż. Marcin Dejczer





Postanowiłem wybrać się z żoną do kina na najbardziej kasowy, polski blockbuster ostatnich lat i na własne oczy przekonać się, czy ten masowo promowany przez mainstream twór da się oglądać bez uszczerbku na zdrowiu.

piątek, 11 września 2015

Ida (2013) reż. Paweł Pawlikowski - spóźniona recenzja



Znalazłem na dysku mój szkic recenzji filmu "Ida", która miała zapoczątkować na tym blogu cykl tekstów o tegorocznych,  oscarowych filmach. Cykl już pewnie nie powstanie, ale recenzję "Idy" (mimo że emocje po niej dawno opadły) zdecydowałem się wstawić.

Obraz Pawlikowskiego podczas premiery w październiku 2013, przeszedł w naszym kraju zupełnie bez echa i mało kto się nim wówczas zachwycał. (Swoją drogą dlaczego film z 2013 roku dostaje Oscara w 2015)? Dopiero po kilku entuzjastycznych recenzjach w zagranicznej prasie, a co za tym idzie nominacjach do światowych, prestiżowych nagród okazało się, że przegapiliśmy nasze własne, prawdziwe arcydzieło. Czyżby?

środa, 9 września 2015

UTOPIA (2013) [serial]

Where is Jessica Hyde?

Gdy filmweb zarekomendował mi angielski serial "Utopia" z 85%  szansą, że przypadnie mi do gustu, byłem mocno sceptyczny. Mimo wszystko zdecydowałem się przetrzepać sieć w poszukiwaniu bardziej szczegółowych informacji na temat tego dzieła.  "Utopia" pod względem popularności nie ma nawet startu do takiego "Sherlocka", który wiedzie prym jeśli chodzi o brytyjskie seriale. Jak się okazało, zupełnie niesłusznie. Po obejrzeniu pierwszej sceny już wiedziałem, że algorytm filmwebu, który wielokrotnie polecał mi filmy okazujące się w moim przypadku lekami na bezsenność, tym razem trafił w sedno. I to jak! Połknąłem oba sześcioodcinkowe sezony właściwie w jeden weekend.

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Miasto 44 - Po(p)wstanie Warszawskie


Rok 2014 był wyjątkowo dobry dla kina. Powstało sporo interesujących i oryginalnych produkcji. Także dla rodzimej kinematografii ten czas okazał się owocny. Co najmniej trzy filmy zostały docenione i było (lub jest) o nich głośno. "Ida" z dwiema nominacjami do Oscara, ciepłe przyjęcie i kasowy sukces "Bogów" oraz wywołujące skrajne opinie "Miasto 44". Mam dziś zamiar przyjrzeć się bliżej temu ostatniemu, korzystając z okazji, że na dniach będzie miał premierę na Blue-Ray/DVD. 

środa, 7 stycznia 2015

Gość (2014) reż. Adam Wingard

Z Nowym Rokiem wpadłem na doskonały pomysł, że zamiast marnować te resztki wolnego czasu, na granie w LoL-a czy scrollowanie facebooka, warto od czasu do czasu  napisać tutaj parę słów. Filmów w minionym roku nie oglądałem wiele, od przelewania myśli na ekran komputera, też nieco odwykłem. Tym sposobem ominęło mnie pewnie mnóstwo świetnych produkcji i jeszcze więcej sposobności by coś o nich napisać. Biję się zatem w pierś i odświeżam filmową pasję, co ma (niewielką, ale jednak) szanse wpłynąć na częstotliwość aktualizacji tego bloga.

"Gość w dom, Bóg w dom"?



Zaczynam od filmu, który nie był blockbusterem, ani zdobywcą nagród, a został trochę niesłusznie moim zdaniem przemilczany. Mowa o "The Guest" Adama Wingarda. Nazwisko niezbyt rozpoznawalne, (osobiście zetknąłem się z jego twórczością po raz pierwszy) ale jeśli facet będzie się rozwijał w tym kierunku ma szanse w przyszłości być wymieniany jednym tchem obok takiego Roberta Rodrigueza. Nie bez powodu przywołałem tutaj autora "Desperado". "Gość" jest filmem jakiego spodziewałbym się właśnie po Robercie, który od czasu "Planet Terror" zawodzi ostatnio coraz częściej. Film Wingarda wypełniony jest pastiszem, kliszami i campową stylistyką, do tego wyraźnie koresponduje z thrillerami rodem z lat 80. ubiegłego wieku.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...