wtorek, 30 sierpnia 2016

Scena Nad Morzem (1991) reż. Takeshi Kitano

...

Chronologicznie trzeci film w reżyserii Takeshiego Kitano sprawił mi nie lada niespodziankę. Po dwóch poprzednich dziełach, zakorzenionych w przestępczym półświatku, Japończyk oferuję chwilę wytchnienia. Mimo że już w "Brutalnym Glinie" i "Punkcie Zapalnym" dało się zauważyć, jak gwałtowne sceny przemocy poprzedzane są momentami wyciszenia, to w przypadku "Sceny nad Morzem" wyciszenie i spokojne chłonięcie kadrów to esencja tego obrazu.  Łapiemy więc głęboki oddech i razem z bohaterami kontemplujemy szum morskich fal. 

Jest to niewątpliwie film bardzo specyficzny, ale spośród dotychczas obejrzanych dzieł reżysera, ten najbardziej przypadł mi do gustu. Choć nie była to miłość od pierwszego wejrzenia i prawdziwe doceniłem go dopiero po zakończeniu seansu.

Jak słusznie sugeruje tytuł, to minimalistyczna w formie, kameralna opowieść o Shigeru, młodym outsiderze zajmującym się na co dzień wywózką śmieci. Podczas zdawałoby się typowego dnia w pracy, jego zainteresowanie wzbudza porzucona, pęknięta deska surfingowa. Postanawia ją naprawić i zrobić z niej użytek. Przy okazji odkrywa w sobie prawdziwą pasję.  W wyprawach na  plażę zawsze wiernie towarzyszy mu jego przyjaciółka Takako, która z oddaniem wspiera go w nowym hobby.

Gdyby to była hollywodzka produkcja, chłopak na pewno mimo początkowych porażek i drwin otoczenia, stawałby się coraz bardziej pewny siebie, doskonalił się w surfingu, aż w końcu po zaciekłym, dynamicznie zmontowanym pojedynku z rywalem, wygrałby lokalne mistrzostwa. W nagrodę oprócz pucharu zyskałby dozgonną miłość dziewczyny.

U Kitano wszystko jest inaczej, bo w ogóle nie chodzi mu o ukazanie rywalizacji. Przede wszystkim obie postacie są głuchonieme. Ich relacje ograniczają się do wymiany spojrzeń i wspólnych wędrówek z nieodłączną deską. Wielokrotnie widzimy też Takako siedzącą na plaży, obserwującą Shigeru zmagającego się z falami. Wszystko ukazane w długich statycznych ujęciach. To ślimacze tempo filmu i minimalna ilość dialogów w filmie, może działać usypiająco, ale jest w tym niewątpliwie coś lirycznego. Upór, konsekwencja, prawdziwa pasja i bezgraniczne oddanie drugiej osobie. Uczucie bohaterów przedstawione jest bardzo subtelnie. Próżno tu szukać namiętnych pocałunków i patetycznych wyznań miłości. Wystarczy kilka spojrzeń i wspólna wędrówka na plażę czy do sklepu z akcesoriami do surfingu. Miłość w stanie czystym.

Znajomi choć początkowo śmieją się z braku umiejętności Shigeru, z czasem widząc jego determinację zaczynają go szanować, a niektórzy nawet naśladować.  Mimo, że nie robi on wielkich postępów i nigdy nie staje się profesjonalnym surferem, jego postawa jest godna podziwu i wszyscy to w końcu zauważają.

Można tu dostrzec naprawdę dużo treści, ale trzeba mieć odpowiedni nastrój na takie kino. Przyznam, że miałem do filmu dwa podejścia. Za pierwszym, zmęczony po pracy, po prostu usnąłem na nim po pierwszych 40. minutach. Trochę rozczarowany tempem całości i tym, że w filmie o surfingu jest zadziwiająco mało ujęć bohaterów ujarzmiających fale.  Kiedy jednak za kilka dni usiadłem do niego już wypoczęty, dopiero odkryłem jego istotę. Zachwyciły mnie piękne zdjęcia - wspomniane długie, statyczne ujęcia i ciekawe użycie kolorów, szczególnie niebieskiego i żółtego. Doceniłem ciszę przerywaną tylko szumem morskich fal, ale też wspaniałą muzykę autorstwa wybitnego kompozytora Joe Hisaishiego, który począwszy od "Sceny nad morzem" rozpoczął wieloletnią, owocną współpracę z Kitano. Pełna wersja motywu przewodniego w finałowej sekwencji, w połączeniu z obrazem wybrzmiała tak mocno, że autentycznie się wzruszyłem.


Warto dać temu dziełu szansę, jednocześnie mając na uwadze, że to  poetyckie kino kontemplacyjne, które niespiesznie opowiada przede wszystkim obrazem. Takeshi Kitano w wydaniu slow cinema absolutnie do mnie przemawia.

 7+/10

Film obejrzałem w ramach wyzwania filmowego bloga Po Napisach. Bardzo ciekawa inicjatywa pozwalająca odkryć wiele filmowych perełek. Więcej informacji po kliknięciu w baner poniżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...