It's Christmas. Nothing bad is going to happen on Christmas!
Spragniony czegoś lekkiego w bożonarodzeniowym klimacie, a jednocześnie
rozczarowany ostatnim seansem "
Listów do M.2", postanowiłem dać szansę kolejnej, tegorocznej, sezonowej produkcji. Wybór padł na film
"Krampus. Duch Świąt", co może wydawać się dziwne, gdyż obraz ten promowany jest jako horror, a te zazwyczaj niewiele mają w sobie relaksującej, świątecznej atmosfery. Wystarczyło jednak, że obejrzałem zwiastun, po którym wywnioskowałem, że to właściwie zakamuflowana komedia. Faktycznie, czystej grozy tu jak na lekarstwo, co w tym przypadku wcale nie jest wadą, a wręcz przeciwnie. Twórcy bawią się konwencją kina familijnego i mrocznej baśni, doprawiając to szczyptą grozy. Powiedziałbym, że w filmie jest coś z wczesnego Tima Burtona, ale najbardziej na myśl przywodzi mi
"Gremliny". Tak,
"Krampus" zdecydowanie celuje w estetykę kina lat 90. i głównie za to go polubiłem.